13 sty 2011

Innowacyjne fotografie Karl'a Blossfeldt'a

Tylko z pozoru są to proste, czarno-białe zdjęcia przedstawiające fragmenty roślin. Tak na prawdę mają w sobie taką siłę wyrazu i elegancję, że od zwykłej dokumentacji botanicznej dzielą je lata świetlne. Wyraźnie widać, że to kryterium piękna, niezwykłej struktury, plastyczności i symetrii działało przy doborze fotografowanych obiektów.

Zdjęcia: www.esacademic.com, www.etsy.com, gelorobinson.com, dig.henryart.org




















Kim był autor tych zdjęć?


Karl Blossfeldt (1865-1932) był niemieckim rzeźbiarzem i wykładowcą. W wieku 16 lat został praktykantem w odlewni artystycznych form metalu w Mägdesprung, później studiował sztukę w Institute of Royal Arts and Museum w Berlinie.

Fotografia nie była więc jego głównym artystycznym zajęciem, a przygodę z nią zapoczątkowała znajomość z Moritz'em Meurer'em w latach 1892-1896. Meurer był nauczycielem rysunku, który co roku odbywał podróże do Włoch w celu robienia szkiców renesansowych ornamentów, reliefów, intarsji i rośliny. Rysunki te wydał w dwóch tomach, które miały służyć studentom sztuki. Jego prace na tyle się spodobały, że zaproponowano mu własne zajęcia ze studiów z natury, do których musiał skompletować materiał botaniczny. W 1892 r. do współpracy jako modelarza zaprosił Karla Blossfeldt'a. Ten się zgodził pojechać z nim do Włoch, jednak zamiast modeli wykonał zdjęcia fragmentów roślin za pomocą wymyślonego przez siebie aparatu umożliwiającego 30-krotne powiększenie fotografowanego obiektu. Oboje z Meurerem podczas tych wypraw odnajdowali w przyrodzie źródła inspiracji form pojawiających się w sztuce i architekturze. Fotografie Blossfeldt'a zostały dołączone do kolejnej wydanej przez Meurer'a książki.

Od tamtego czasu Blossfeldt kontynuował robienie zdjęć roślin za pomocą swojego wynalazku. Służyły mu one jako pomoc naukowa podczas zajęć z rzeźby. Mówił: "Roślina nigdy nie popadnie w jałowy funkcjonalizm; jej kształty są zgodne z logiką i użytecznością, ale jej pierwotna siła dąży do uzyskania najwyższej artystycznej formy".

Pierwszej wystawy swoich zdjęć doczekał się dopiero w 1926 r. w Nierendorf Gallery w Berlinie, a pierwszej publikacji dwa lata później, gdy miał już 63 lata. Album jego fotografii "Urformen der Kunst" szybko stał się bestsellerem i uczynił go sławnym niemal z dnia na dzień.

Współcześni mu ludzie byli oczarowani abstrakcyjnymi kształtami i strukturami w przyrodzie. Blossfeldt pokazał, że stanowią one podstawę form pojawiających się w sztuce, architekturze i sztuce użytkowej. Z czasem jego zdjęcia zostały uznane za zapowiedź niemieckiego ruchu artystycznego "Neue Sachlichkeit", który pojawił się na przełomie lat 20-tych i 30-tych XX w. i który stał w opozycji do ekspresjonizmu i abstrakcjonizmu.

Do dzisiaj jego prace nie straciły na aktualności. Jego książka jest uważana za jedną z najbardziej przełomowych dzieł o fotografii w XX w. i jako taka została przedstawiona w "The Book of 101 Books".

Źródła: www.soulcatcherstudio.com, www.blossfeldt.info, www.wikipedia.org


Zdjęcia: www.esacademic.com, www.etsy.com, gelorobinson.com, dig.henryart.org

6 sty 2011

Zielony grudzień w Anglii

Mogę mówić o szczęściu, gdyż udało mi się dojechać do Anglii tydzień przed strasznymi śnieżycami, które później na kilka dni sparaliżowały kraj. Dzięki temu mogłam zobaczyć zielone oblicze Wielkiej Brytanii. W Polsce bezśnieżny grudzień wygląda raczej smutno, tam zaś wszystko wydaje się świeże, żywe, a czasami nawet kwitnące. To zasługa wielu zimozielonych gatunków i - nie ukrywajmy - cieplejszego klimatu.



Czasami bywało bardzo egzotycznie


Moje ulubione zdjęcie, zestawienie niezwykle dramatyczne


Rzut oka do wnętrza ogrodu


Stare drzewa obrośnięte bluszczem widziałam w kilku miejscach


Bardzo wypielęgnowany park, piękne zestawienie kształtów i kolorów


W dalszej części parku bardziej dziko


Kolejny park, tym razem o bardzo uporządkowanej formie, uwagę od razu przyciąga zielony, niesamowicie zadbany trawnik


Urocza wiosenna kompozycja, tym razem już pod śniegiem


Ze wszystkich ogrodowych ozdób te ceramiczne grzybki podobały mi się najbardziej


Cały zwierzyniec


Śliczne cyklameny i miska z wodą (lodem?) dla psa zachęcają do wynajęcia pokoju w pensjonacie

A potem spadł śnieg...

Windows shopping w południowo-zachodniej Anglii

Pod koniec grudnia przytrafiła mi się okazja wyjazdu na trzy tygodnie do południowo-zachodniej Anglii na zasadzie Work & Travel. Skorzystałam z niej skwapliwie, tym chętniej, że to miała być moja pierwsza wizyta w kraju słynącym ze wspaniałych ogrodów znanych mi m.in. z relacji na Ogrodowisku.

Mimo, że grudzień nie jest najlepszym czasem na podziwianie roślin, to i tak tamtejsza przyroda oszołomiła mnie swoim bogactwem, a zieleń miejska i ogrody zachwyciły mnie starannym wypielęgnowaniem. Ogromu radości dostarczyło mi również, jak na prawdziwą kobietę przystało, zaglądanie do różnych sklepów i sklepików. Nie można mieć wszystkiego, ale przecież już nawet samo patrzenie na te skarby jest niezwykle przyjemne:


Trochę wiosny w środku zimy


Czy to plotkarska gazeta ogrodnicza?


Urocze pieczątki z motywami roślinnymi


W takich kaloszach można zadać szyku nie tylko w ogrodzie


Wieszak na płaszcze, ręczniki lub narzędzia


Efektowne secesyjne osłonki na donice


Wspaniałe książki spod znaku National Trust


Kubków nigdy za dużo


Zdjęcie kiepskiej jakości, ale te różowe, skórzane rękawiczki ogrodnicze cudowne


W następnym poście pokażę trochę "zielonych" zdjęć.